
Smoczek uspokajacz to jeden z najbardziej rozpowszechnionych przedmiotów w pierwszym roku życia dziecka. Dla rodziców bywa „ratunkiem”, dla dziecka – sposobem regulacji napięcia i emocji. Z punktu widzenia neurologopedy smoczek nie jest ani dobry, ani zły sam w sobie. Kluczowe jest jak długo, jak często i jaki smoczek jest używany oraz czy nie zastępuje on prawidłowych doświadczeń oralnych, które są fundamentem późniejszego jedzenia i mowy.
W pierwszych miesiącach życia ssanie ma charakter odruchowy i pełni funkcję przetrwania. Z czasem staje się jednak czynnością coraz bardziej zależną od pracy mięśni języka, warg i żuchwy. To właśnie w tym okresie kształtuje się sposób oddychania, pozycja spoczynkowa języka i wzorzec połykania.
Smoczek zaspokaja potrzebę ssania nieodżywczego, ale jednocześnie:
- utrzymuje język w określonej pozycji przez długi czas,
- ogranicza naturalne unoszenie języka ku podniebieniu,
- może sprzyjać obniżeniu napięcia warg,
- zmniejsza ilość spontanicznej aktywności języka i jamy ustnej.
Kształt smoczka ma znaczenie, ale nie „naprawi” on skutków długotrwałego używania. Modele spłaszczone i węższe u nasady mniej zaburzają przestrzeń dla języka niż smoczki kuliste, jednak nawet najlepszy model używany przez wiele godzin dziennie wpływa na rozwój struktur jamy ustnej.
Z neurologopedycznego punktu widzenia największym problemem nie jest sam smoczek, ale sytuacje, gdy:
- dziecko ma go w ustach przez większość dnia,
- zasypia wyłącznie ze smoczkiem i budzi się przy każdej jego utracie,
- smoczek zastępuje kontakt, kołysanie, regulację przez ciało rodzica.
Około 6.–7. miesiąca życia dziecko zaczyna intensywnie rozwijać funkcje związane z jedzeniem stałych pokarmów, żuciem, eksploracją oralną. To moment, w którym smoczek powinien stopniowo tracić znaczenie.
Smoczek może być wsparciem w regulacji, ale nie powinien być „stałym mieszkańcem” buzi dziecka. Rozwój mowy zaczyna się dużo wcześniej niż pierwsze słowa — zaczyna się od sposobu ssania, oddychania i pracy języka. Świadome, ograniczone używanie smoczka chroni te procesy.




Dodaj komentarz